To właśnie tam, 28 marca po północy, funkcjonariusze złotowskiej jednostki interweniowali w sprawie pobicia podczas libacji alkoholowej. Zgłoszenie było jasne – jeden z uczestników spotkania miał zaatakować swojego kolegę, a sytuacja wymknęła się spod kontroli.
Na miejscu policjanci zastali 38-letniego agresora, który postanowił nie tylko nie współpracować, ale wręcz rzucić wyzwanie stróżom prawa. Swoją złość, zapewne podsyconą wysokoprocentowymi trunkami, skierował na funkcjonariuszy – nie tylko odmawiał wykonywania poleceń, ale również groził, znieważał i naruszył ich nietykalność cielesną. W skrócie: postanowił dać popis zachowania, które skutecznie skraca drogę do policyjnego aresztu.
Mężczyzna, którego – jak się okazało – mundurowi dobrze znali z wcześniejszych wybryków, trafił na noc do Pomieszczenia dla Osób Zatrzymanych. Po wytrzeźwieniu złożył wyjaśnienia, choć w jego sytuacji lepszym wyborem mogłoby być milczenie. Tymczasem pobity przez niego 42-latek został przewieziony do szpitala. Niestety, okazało się, że obrażenia, jakich doznał, kwalifikują się jako ciężki uszczerbek na zdrowiu.
Z uwagi na wcześniejsze konflikty z prawem, a także brutalność ataku, sąd nie miał wątpliwości – podejrzany trafił do tymczasowego aresztu na trzy miesiące. Teraz grozi mu od 3 do nawet 20 lat pozbawienia wolności.
Niektórym alkohol ewidentnie nie służy, a powrót na drogę przestępstwa nie zawsze kończy się happy endem.
Napisz komentarz
Komentarze